Adaptacja innowacji w polskiej gospodarce – I część relacji z Forum Rozwoju Biznesu

Ważnym tematem podczas odbywającego się w marcu 2019 roku Forum Rozwoju Biznesu była adaptacja innowacji w polskich przedsiębiorstwach. Dyskusja toczyła się wokół spraw związanych z rozwojem innowacji, a uczestniczyli w niej dr inż. Jerzy Proficz, reprezentujący Centrum Informatyczne Task w Gdańsku, które opiera swą działalność na trzech filarach: przesył danych, przetwarzanie danych (super komputery) i gromadzenie danych; dr Sabina Ratajczak – ekspert Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej, podchądzącej do kształcenia młodzieży bardzo nowatorsko oraz Maciej Wasielewski – członek rady nadzorczej firmy Alter S.A. z Tarnowa Podgórnego, działającej w wąskiej branży mierzenia i wykrywania gazów. W dyskusji aktywnie uczestniczył również Przemysław Gil – prezes Przetwórni Owocowo-Warzywnej w Starym Bojanowie, poszukujący innowacyjnych rozwiązań dla przetwórstwa owocowego.

System krajowego i europejskiego wspierania projektów badawczych

Istnieją różne sposoby pozyskiwania środków na poziomie krajowym, europejskim, regionalnym, centralnym. Najważniejsze jest ustalenie celu, etap merytoryczny, ustalenie zakresu badań po stronie naukowca i po stronie przedsiębiorcy. Dopiero potem składa się odpowiedni wniosek. Na projekty jest przeznaczane dość dużo pieniędzy. Procedura finansowania jest racjonalna. Ze strony państwa 100% środków przanacza się dla dla naukowców i 50% dla przedsiębiorcy. Problemem jest porozumienie, znalezienie odpowiednich ludzi. Samo złożenie wniosku też mymaga dużo wysiłku. Poza tym jest duża konkurencja. Firma Alter pracuje nad projektami nie tylko finansowanymi z pozyskanych grantów, ale również w całości finansownych ze środków własnych, posiada własne laboratorium, dział konstrukcji i na tyle, na ile jest to możliwe inwestuje w ludzi w nich pracujących i w poszukiwane przez nich nowe rozwiązania. Pieniądze z jakiegokolwiek źródła dofinansowania wymagają bardzo dużej dokumentacji, cierpliwości, trochę szczęścia, żeby kogoś zainteresował projekt, wtedy jest szansa, że się otrzyma dofinansowanie, zaraz jednak wyrasta problem rozliczenia grantu, co jest uciążliwe. Organy, nadzorujące rozliczenie, robią to niezwykle skrupulatnie, czepiając się niekiedy najróżniejszych rzeczy, które mocno ograniczają, a czasem wręcz blokują postęp prac zarówno przedsiębiorcom i jak i doktorantom, którzy zamiast badań, siedzą nad wnioskiem, tłumacząc się z czegoś, co było potrzebne i zasadne, ale nie zostało to zrozumiane i przyjęte. Jest duża potrtzeba, by przyspieszyć i uprościć zarówno kwestię przygotowywania wniosków jak i potem ich rozliczenia. Wydaje się, że szkopuł leży w braku zaufania organów, które odpowiadają za udzielanie wsparcia do przedsiębiorców i naukowców. To powoduje, że badania mocno rozciągają się w czasie, wzrastają koszty, doktorant ma coraz mniejsze chęci. Biurokracja nie pomaga, ona musi być, ale nie w tak rozbudowanej formie jak obecnie. Na pewno warto się angażować, mierzyć z tymi problemami ze względu na przyszłość firm i kraju. Teraz jest w Polsce spory kapitał zagraniczny, ze względu na tanie koszty, ale jeśli Polska nadal będzie się rozwijała w takim tempie, to kapitał zostanie przeniesiony dalej na wschód lub do Afryki. Tam jest bardzo tania siła robocza, brakuje jedynie infrastruktury, ale ona już powstaje i niedługo będzie na takim poziomie jak u nas. Wtedy duże koncerny odejdą, więc chodzi o to, żebyśmy my byli na tyle rozwinięci i zabezpieczeni, że sobie będziemy sami radzili.

Version:1.0 StartHTML:0000000168 EndHTML:0000015777 StartFragment:0000000485 EndFragment:0000015760

Pozyskiwanie wniosków przez uczelnie

Uczelnie są takim samym beneficjentem jak i przedsiębiorcy. I tak samo muszą mierzyć się z ogromną dokumentacją, pomiarem wskaźników, dbać o biurokrację w trakcie realizacji projektu i borykać się z kontrolami przy rozliczeniu. Jest też ogromna konkurencja, szczególnie na rynkach europejskich, gdzie są duże projekty np. finansowane z programu Horyzont, na które uczelnie polskie nie mają szans, bo wciąż pozostają w tyle, brakuje doświadczenia w pisaniu wniosków. Czasami chodzi o drobiazgi np. język, w jakim ten projekt jest napisany, konkretne słownictwo i argumentacja. Samo roztrzygnięcie projektu trwa długo, czasem uczelnie na odpowiedź czekają rok, a przecież można by podjąć już jakieś działania. Można powiedzieć, że istnieje złoty trójkąt – administracja, biznes, nauka. W innych krajach europejskich jest łatwiej. Niby obowiązuje to samo prawo, taka sama dokumentacja, te same wytyczne, a jednak wszystko idzie tam jakoś sprawniej, prawo krajowe jest bardziej sprzyjające. Natomiast w Polsce jest duża nadinterpretacja przepisów unijnych i przekładanie tej nadinterpretacji na przepisy krajowe, które nas obligują. Konkludując, pisanie wniosków, rozliczenie to niepotrzebne obciążenie dla naukowców i przedsiebiorców. Badacz i przedsiębiorca powinniem mieć swobodę i czas na realizację projektu, a dokumentacją powinien zajmować się ktoś inny.